Czasami przychodzą takie chwile, kiedy myślę sobie, że jakość sprzedaży w naszym kraju dotarła do poziomu, który daje nadzieję. Niestety jak to w życiu bywa, dla równowagi, musi pojawić się okoliczność, która skutecznie pozbędzie się tej kojącej myśli.

Najpierw odnotowałem i doświadczyłem żenująco niskiej piłki ze strony jednego z wrocławskich operatorów telefonii stacjonarnej (nie ja bezpośrednio, a ktoś z mojej rodziny, co zważywszy na wiek tej osoby, jeszcze bardziej dało mi się we znaki). Krótko po tym incydencie, pojawił się następny. Tym razem kolejna osoba z moich najbliższych niemal wpadła w sidła zaszczutego chęcią bezwzględnego zysku magika, który to oferował asfaltowanie terenu w okazyjnie niskiej cenie, zbudowanej na niedopowiedzeniach, manipulacji, a przede wszystkim ludzkiej, naiwnej uczciwości.

Oba przypadki miały swoją strategię, która opierała się dość klasycznie na zestawieniu konkretnej, niepowtarzalnej okazji z niedopowiedzeniami (drobnym druczkiem), które później stały się źródłem właściwego zarobku.

Dzisiaj doświadczyłem czegoś, czego żyjąc w naszych czasach i jakby nie patrzeć UE, nigdy bym się nie spodziewał.

Około 12:00 zadzwonił mój telefon komórkowy. Odbieram i słyszę: „Dzień dobry, czy rozmawiam z panem Aleksandrem Sienkiewicz, właścicielem firmy?” Na co ja odparłem oczywiście: Tak. Słucham panią.” Pani zaś nie zwlekając i z dużą dozą entuzjazmu kontynuuje: „Dzwonię, aby potwierdzić przesyłkę kurierską, która zostanie dostarczona do Pana jutro ok godziny 14:00. Poproszę o potwierdzenie adresu dostawy i gotowości odbioru.” Ostatnio sporo zamawiałem przez internet, dlatego pytam z ciekawością: „Przepraszam, a co to za przesyłka?”. A pani na to: „To umowa przedłużająca usługę na kolejny rok wraz z fakturą na 290 zł.” Należę do ludzi raczej rozgarniętych i zaskoczony komunikatem, który nie miał pokrycia w mojej wcześniej złożonej woli zakupowej pytam dalej: „Przepraszam, a czego niby ta usługa ma dotyczyć?”. Na co pani, już lekko podniesionym głosem: „No jak to panie Aleksandrze. Zamawiał pan usługi reklamowe pana marki w naszej internetowej wyszukiwarce. Rozmawiałam z panem jeszcze w lutym!”. Kwestie reklamowania swojej działalności nadzoruję dość starannie i ponieważ za żadne skarby nie zamawiałem takiej usługi, tym bardziej w tym czymś na co się powołała, odparłem bardzo stanowczo: „Droga pani! Nic takiego nie zamawiałem i proszę nie wprowadzać mnie w błąd. A jeśli ma pani jakieś uwagi i rzekomo pewność, że zamawiałem proszę o podesłanie dowodu zawarcia umowy pomiędzy nami w tej materii. Ja bardzo dobrze wiem, co robiłem i gdzie zamawiałem usługi w materii, która Pani przywołuje.”

Wiecie co się stało dalej? Nic. Pani się rozłączyła. Tym razem nie udało się jej wkręcić naiwnego Kowalskiego, który pod naporem wyszczekanego sprzedawcy, miałby dla świętego spokoju wywalić trzy stówki z własnej kieszeni. Zanim by się zorientował co się wydarzyło, kurier z pewnością już by odjechał z jego podpisem w kierunku uśmiechającego się oszusta.

Wszystkie te sprzedażowe gnioty i klasyczne naciągactwa wydarzyły się w przeciągu ostatnich trzech miesięcy. Jak to możliwe, że normalny człowiek, który zatrudnia się jako sprzedawca w takiej pseudo firmie godzi się na udział w tak haniebnym, balansującym na granicy prawa procederze?!

Zaczynam wątpić, czy to ostatki po mijającej w naszym kraju epoce sprzedażowego naciągactwa, czy może początek nowego trendu, w którym łatwiej wyrobić statystykę i normę sprzedażową, ucząc się tego, jak z wielkim entuzjazmem i mocno eksponowaną pewnością siebie wprowadzać w błąd poczciwych ludzi.

Jednego jestem pewien. Każdy zmanipulowany klient nie tylko zadba o to, aby biznes szybko i bezpowrotnie zniknął z rynku, ale jednocześnie wzmocni swoje radary zakupowe czyniąc proces sprzedaży wymagającym do tego stopnia, aby pośród sprzedawców nie było miejsca dla tanich, kwartalnych i pozbawionych klasy wyrobników przedsiębiorczej ściemy.

Drogi Klienci – bądź ostrożny i zawsze zwracaj uwagę na to, co i jak mówi do Ciebie sprzedawca. Profesjonalista zawsze będzie stał po stronie Twoich potrzeb i komfortu inwestowania w rozwiązania, które są Ci potrzebne.

Incoming search terms:

  • psychologia w sprzedaży butów