recepta_sukces

Rynek pęka od wszelkiego rodzaju ofert ze szkoleniami, seminariami, bądź pozycjami wydawniczymi, za pomocą których ktoś chce dać nam gotową, sprawdzoną receptę na sukces.

Podczas moich szkoleń dla sprzedawców prawie oczywiste jest, że któryś z uczestników na początku szkolenia powie coś w stylu: „Wierzę, że nie zmarnuję z tobą czasu i dasz mi gotowy sposób na to, aby moja sprzedaż oszalała od nadmiaru chętnych klientów.” Bywa, że przytoczona wypowiedź otrzymuje nieco bardziej pierwotną, podwórkową formę, tu i ówdzie przyozdobioną podkreślającym powagę przekazu kolokwializmem.

Tak to już jest, że nawet my sami chętniej reagujemy, zwłaszcza zakupowo, jeśli na wadze z naszą inwestycją ktoś postawi nam receptę. Prosty wzór, gotowy od pierwszej sekundy po implementacji wspierać nasze lepsze życie – w dowolnej, interesującej nas akurat materii.
Ma to swoje i marketingowe uzasadnienie, bo jakżeby inaczej zdobyć uwagę naszego odbiorcy w tak informacyjnie przeładowanym świecie, jeśli nie za pomocą mocnego i obiecującego nagrodę hasła. Wytrycha, który będzie na tyle ogólny, aby w swojej ogólności wygospodarować odpowiednią przestrzeń na indywidualne definicje i oczekiwania odbiorcy.

Jednym z takich wytrychów jest słowo SUKCES, a my nieustannie poszukujemy na niego recepty. Tak w finansach, zdrowiu, relacjach, inwestycjach, nieruchomościach, medycynie, sporcie, jak i każdym innym, istotnym dla nas bądź bieżącej rynkowej mody, obszarze życia.

Ostatnie wydarzenia w moim życiu (narodziny synka) uporządkowały mi moje bieżące przemyślenia w tej materii. Konkretnie w kontekście tego, czy istnieje ogólna recepta na sukces i jeśli tak, to jaką ma składnię.

I taka oto dzisiaj jestem pewien kilku kwestii, mianowicie:
1. Wszystko zaczyna się w chwili, kiedy zdamy sobie sprawę, że to momenty w życiu są właśnie sukcesami, na których nam tak zależy;
2. Moment oznacza, że
a) Mamy ich wiele w naszym życiu;
b) Pojawiają się i znikają, a przez to nie są stałe;
c) Aby go uchwycić musisz sobie na to pozwolić i wiedzieć, jak go rozpoznać.

Każdy dzień przynosi nam jakiś sukces, tylko my często nie potrafimy go zauważyć. Rozglądamy się dookoła, zapatrujemy się w czyjeś sukcesy, a sami zapominamy o tym, co jest dla nas ważne. Ustalamy sobie jakiś docelowy poziom, wynik (np. miesięczne zarobki) i jego osiągnięcie traktujemy właśnie, jako sukces. Problem polega na tym, że po jego osiągnięciu, wszystko inne nadal się zmienia (w tym również pojawiają się scenariusze, których nie można było przewidzieć), a my mając „stałą” w zmieniającym się otoczeniu przestajemy być szczęśliwi i spełnieni. Tak długo czekaliśmy i pracowaliśmy na nasz „sukces”, a teraz choćby inflacja skutecznie, kawałek po kawałku, konsumuje jego wartość.

Czasem marzymy o nowym samochodzie, na przykład luksusowej limuzynie o wartości porządnie wykończonego „M 4”. Jego zakup jawi nam się jako sukces, tyle że jeśli nie mamy właściwego podejścia, ten sukces również będzie się starzał. Każdego dnia fizycznie, a rynkowo, jakieś 20-30% rocznie.

Jest jeszcze inna kwestia, poza tą w której osiągamy finalnie ów materialny sukces. Nauczyliśmy się, że sukces to bogactwo wszelkiej maści i posiadania, które siłą rynkowych rzeczy nie jest dostępne dla każdego. A to oznacza, że tylko bardzo niewielka część naszego społeczeństwa jest / będzie milionerami, mieszkającymi w pałacach z zaparkowanym na ogrodzie helikopterem, który w co drugi weekend transportuje nas na prywatny jacht, zacumowany gdzieś w pięknej zatoczce na Morzu Sródziemnym.

Czy to oznacza, że cała reszta nie wie czym jest sukces i właściwie nigdy się nie dowie? Jedno jest pewne, jeśli w taki materialny sposób będziemy definiowali sukces, taki stan rzeczy nie wpłynie dobrze na naszą motywację, poczucie spełnienia i własnej wartości.

Sukcesy w naszym życiu to momenty. Pojawiają się i znikają każdego dnia, dając nam powody do radości i pewności siebie. Są dostępne dla każdego z nas i wykraczają istotnie dalej, poza luksusowe jachty i niebotyczne wynagrodzenia. Jest tylko jedna kluczowa kwestia, bez której sukces nadal może być dostępny tylko dla niewielkiej części z nas.

Odpowiedź to nasze przyzwolenie na to, aby dostrzegać momenty w życiu, które są wyjątkowe i które niosą nasz indywidualnych sukces każdego dnia, w każdym obszarze życia i na każdym etapie naszej drogi. Myślę sobie, że warto mieć tego świadomość. Iść naprzód z pewną wrażliwością tego, jak często dostajemy od własnego życia powody do czucia się ludźmi sukcesu.

powodzenia!