kasa

Tak wiem. Pieniądze są potrzebne, bez pieniędzy nie ma tego,
siamtego i owego…

Tak wiem. Twój stosunek do pieniędzy jest wynikiem, w uproszczeniu,
Twojego modelu świata i tego, jak w nim postrzegasz „mamonę”.
Np. jakie doświadczenia w życiu w tej materii wzbogaciły, bądź
jak ktoś woli, ogołociły Twój życiowy bagaż.

Sam zarabiam, negocjuję i uczestniczę w grze rynkowej, w której
każde ogniwo maksymalizuje swoje zyski i optymalizuje koszty.
Za pieniądze, które wygeneruję swoją pracą idę dalej na „rynek”
i kupuję rzeczy, usługi, wartości na które mam potrzebę.

To jest jakby zrozumiałe i oczywiste. Jest tylko jedno małe „ale”,
na które sam natrafiam – niestety w miarę dojrzewania, tak wiekiem
jak i biznesowym doświadczeniem, coraz częściej. I z mojej perspektywy
jest to bardzo smutne ‚ale’.

Otóż w pogoni za mamoną zapominamy o tym, że u podstaw wymiany
rynkowej był barter. Ścisła współpraca pomiędzy ludźmi, którzy wymieniali
się tym co mają, na to czego potrzebują. Wszystko bazowało na potrzebie
i jednak obcowaniu z drugim człowiekiem. Budowaniu relacji, które mogły
zapewnić wszystko co potrzebne, pod warunkiem odpowiedniej ich pielęgnacji.

Dla odmiany dzisiaj robiąc biznes, pracując poświęcamy siebie i nasze
relacje dla robienia wyniku i zarabiania kasy. Owszem, uczymy się o relacjach,
piszemy życzenia urodzinowe znajomym na ‚fejsie’, dorabiamy filozofię
do realizowanych przedsięwzięć, lajkujemy zdjęcia wirtualnych przyjaciół
z egzotycznych wakacji, wreszcie nadużywamy określenia Gentlemen’s agreement,
kiedy chcemy zrobić wrażenie na potencjalnych partnerach w biznesie. Nauczyliśmy
się mówić dziękuję, proszę i pozdrawiam w kontekście nawet robienia kasy.

Tyle w teorii. Praktyka jest taka, że co kilka kilometrów na ulicy leży worek
ze śmieciami po zestawie happy meal od wujka z usa. A ‚wirtualne’ lajki
stają się trochę, jakby wirtualną walutą wywierania wpływu – albo raczej
budowania ‚sympatii’ pod późniejszą perswazyjną konsumpcję.

Kasa staje się głównym celem. Przysłania relacje, przysłania rozum i odbiera zdolności
do oceny długoterminowych konsekwencji. Liczy się tu, teraz i jak najwięcej
się da. Tylko dla mnie, ponieważ mam duże potrzeby finansowe i muszę je zaspokajać.

A jak się skończą, to zaraz nauczę się nowych, bo tak ma być. Jak wywalczę wymarzony
sukces finansowy, to za chwilę będę szukał sukces finansowy x2, albo nawet silnia!
A nasza umowa, to przecież wiadomo, że był pic na wodę, fotomontaż. No co Ty, Olek, nie wiesz jak to się robi.

To jest biznes, a tutaj chodzi o cash. Biznes nie toleruje słabości. Tutaj nikt nikogo nie przytula i nie pieści. Widziałeś, jak to zrobił geniusz zarabiania kasy – wilk z finansowej ulicy? W tej materii nie ma końca. To jest jak słone żarcie w ‚szitfudzie’, po którym
nie mija ochota na zapijanie czymś słodkim, dla równowagi – oczywiście ;D

CIACH!!!

A gdyby tak na jeden dzień zniknęła na świecie kasa. Każda jedna waluta, każdy banknot, każda moneta. Pomijając kwestie makroekonomiczne,mogłoby się tak zdarzyć, że na nowo przypomnielibyśmy sobie o tym, co naprawdę ważne. Do jakich ludzi możemy się zwrócić o pomoc. I jak przyjdzie nam spotkać się w realu, to nagle się okaże czy wiedza na temat
‚fejsowych’ urodzin wystarczy. Czy moje ‚ferrari’ będzie miało wystarczającą ilość koni
i zer w katalogu z cenami, aby przekonać kogoś o ważną dla mnie pomoc. Zwłaszcza
w sytuacji, w której ten ktoś od zawsze adorował ponad wszystko jazdę na rowerze. Takim
z holenderskiej wystawki.

Marzę o tym, aby równocześnie z super hiper wiedzą na temat tego, jak się bogacić w czasie krótszym niż jeden dzień, pojawiały się okazje do refleksji i ćwiczenia tego, jak być człowiekiem. Czym jest prawdziwe i dane słowo, na czym polega Gentlemen’s agreement, dlaczego do sukcesu finansowego należy dojrzeć – najlepiej przez potknięcia i konsekwencje i wreszcie zrozumieć, że każde działanie ma swoje następstwa, które wykraczają dużo dalej poza chwilowy, finansowy zysk.

Tak sobie myślę, że kasa ma to do siebie, że się pojawia, znika i nadal jest tylko kawałkiem wymyślonej, spekulowalnej materii. W przeciwieństwie do relacji, bliskości i kontaktu z drugą osobą, które to bardziej przypominają pracę na żywym organizmie, na którym nawet dobrze wykonane szycie zawsze zostawia bliznę.

Jak to się ma do mojej ukochanej sprzedaży – ano o tym wkrótce. A ma się bardzo wielowymiarowo, a w dodatku szczególnie istotnie na dzisiejszym rynku.